Ślub i wesele

Just another WordPress.com weblog

Przenosiny Marzec 27, 2008

Filed under: Poślubnie — myszaklapsiara @ 3:05 pm

Które to z kolei? ;) Najpierw był blog, potem blox, w międzyczasie parę innych prób i kombinacji. WordPress nie spełnił moich oczekiwań, bo czuję się tutaj strasznie samotna… Wpisy są rzadkie, brak motywacji. Tak więc Szanowni Państwo zapraszam na odsłonę kolejną (mam nadzieję, że ostatnią ;) ) na myszaklapsiara.blog.pl.Mam nadzieję, że są wśród Was jeszcze jacyś cierpliwi czytelnicy… Pozdrawiam i do zobaczenia!

 

Wow! czyli młode małżeństwo na dorobku. Luty 26, 2008

Filed under: Poślubnie — myszaklapsiara @ 3:05 pm

Cena jednak czyni cuda ;) . Od dwóch dni jesteśmy posiadaczami nowego ustrojstwa internetowego i nareszcie nie muszę czekać dziesięciu minut, aż załaduje się strona z panelem administracyjnym. Jeśli dołączyć do tego obudowę ślicznego, nowego laptopa, nie rozgrzewającą się do granic możliwości, jak poprzednia, która zimą służyła mi jako grzejnik dla dłoni, to można już mówić o pełnym luksusie. Jakże miło byliśmy zaskoczeni, jak okazało się, że można jednak osiągnąć transfer wyższy niż 5 kB na sekundę. ;)
A ostatnio w ogóle tak jakoś u nas “zaskakująco”. Odkryliśmy na przykład nasze wrodzone talenty negocjatorskie ;) . W przeciągu kilku godzin zdołaliśmy podjąć decyzję o sprzedaży pewnej rzeczy, przekonaniu pewnej osoby do jej kupna, nowym kredycie, kupnie laptopa, zamianie jednego internetu na drugi, podpisaniu nowej umowy… Gdyby tylko tak samo szybko sprawy mieszkaniowe się rozwiązywały, byłoby super. ;)
Zaskakujące, jak szybko narasta ilość rzeczy w naszym domu. Rok temu nie mieliśmy nawet połowy… Wolę nawet sobie nie wyobrażać chwili przeprowadzki. Gdzie my to wszystko zmieścimy? ;)
A dzisiaj sobie oficjalnie wagaruję. I dobrze mi z tym. :)

 

Najpierw Luty 6, 2008

Filed under: Poślubnie — myszaklapsiara @ 3:02 pm

były urodziny. Moje 24. Obchody tygodniowe jakby to już ćwierćwiecze było. Mąż rozpieszczał mnie do granic możliwości. I smsy z życzeniami były, i prezent, i dodatkowe wyposażenie mojej szafy, i oscypek w połączeniu z pachnącym drożdżowym ciastem i odrobiną żurawiny, litry starannie wybranego wina, delikatne pocałunki, długie rozmowy, wariackie poranki. I wydawało mi się, że taki stan rzeczy powinien trwać wiecznie. Że dwoje kochających się ludzi powinno okazywać sobie radość, troskę na każdym kroku. Potem więc był smutek i  rozżalenie z powodu obojętnego tonu głosu, braku błysku w oku, braku entuzjazmu na mój widok.

Ale potem przyszła refleksja.

Co prawda te bardzo radosne, zapadające w pamięć chwile zdarzają się nie na codzień, ale przez to właśnie są tak bardzo wyjątkowe.

Więc czekam, aż wróci z pracy. Żeby mógł się odprężyć. Odpocząć. Przy mnie. W końcu jak to mawia sam mój małżonek… my naprawdę jesteśmy dobrze dobrani. Pasujemy do siebie. Czasami potrzeba minuty, dwóch żeby ochłonąć. Czasami potrzeba samotności. A potem ta ukochana przeze mnie czułość w jego głosie powraca. Więc czekam.

…i wyjadam orzechy z czekolady, która wygląda już jak ser szwajcarski…

 

Mamy Styczeń 12, 2008

Filed under: Poślubnie — myszaklapsiara @ 3:03 pm

w domu pewien rytuał. Kiedy mąż wychodzi rano do pracy, pies wskakuje do mnie do łóżka i rozpoczynają się nasze poranne szaleństwa ;) . Mąż widząc dzisiaj te nasze harce radośnie stwierdził:

Bo takich dwóch jak nas trzech nie ma ani jednego!

 

7 stycznia, 7 lat, pół roku… Styczeń 7, 2008

Filed under: Poślubnie — myszaklapsiara @ 3:01 pm

Piszę ten wpis już po raz piąty i za każdym razem kasuję i zaczynam od nowa. ;) Bo czy można opisać w jakiś sensowny sposób to, co zdarzyło się przez ostatnie 7 lat? Przecież to prawie 1/3 mojego, naszgo życia! 2555 dni spędzonych razem… Ja nie potrafię. Może ktoś inny spróbuje? ;)

I tak się złożyło, że 7 stycznia minęło również pół roku od naszego ślubu. Kiedy to zleciało? Ale jeśli kolejne półrocza mają obfitować w takie przyjemności jak te z ubiegłej niedzieli, to ja mogę świętować codziennie. A co ;)

Jest cudnie!

 

Spóźniłam się z podsumowaniem Styczeń 1, 2008

Filed under: Poślubnie — myszaklapsiara @ 3:01 pm

ale już nadrabiam. Czy wam też tak szybko minął ten rok? Bo mi błyskawicznie! Pamiętam jak rok temu cieszyłam się ze zmiany cyfry na siódemkę, a tu już 2008 panuje nam od kilku dobrych godzin. Niewątpliwie 2007 był rokiem pełnym wrażeń. Parę smutnych chwil, nieprzyjemnych zdarzeń, ale najwięcej jednak tych przyjemnych i to z najwyższej półki. Można by nimi obdzielić ze trzy lata, a nie tylko rok ;) . Przeprowadzka, ślub, wspólne życie. Zmiany, które przyniosły nowe wrażenia i doznania. Mam nadzieję, że junior spisze się równie dobrze, bo 2007 był rokiem wyjątkowo przyjemnym. Zobaczymy, za 366 dni!

 

Un Jardin Sur Le Nil Grudzień 28, 2007

Filed under: Poślubnie — myszaklapsiara @ 3:00 pm

perfumyCzy można wyobrazić sobie piękniejszy prezent pod choinkę? Zapach podarowany od męża, specjalnie dla mnie. Świeży, bogaty, zielony ogród pełen delikatnych cytrusów. Nie mógł chyba trafić lepiej. Jest cudny… Dziękuję!

I nie mogę się doczekać lata. Zapach ten musi być  cudowny na rozgrzanej słońcem skórze…

 

Święta, święta… Grudzień 28, 2007

Filed under: Poślubnie — myszaklapsiara @ 2:59 pm

ChoinkaSzkoda że ten wyjątkowy okres jest tak krótki. Ale może przez to właśnie jest wyjątkowy? To były nasze pierwsze święta spędzone wspólnie, jako małżeństwo. I muszę przyznać, że było cudownie. Nawet sprzątanie, które trwało w nieskończoność, wspominam bardzo przyjemnie ;) . Bo tylko gdy jesteśmy razem, choinka wygląda tak pięknie, piernik smakuje rewelacyjnie, wspólne lenistwo jest tak przyjemne.

Tegoroczną wigilię spędziliśmy u rodziców, jednak muszę przyznać, że coraz częściej myślę o tym, żeby następną przygotować samodzielnie. Pięknie udekorowany stół, własnoręcznie przyrządzone potrawy, życzenia…

Cicha noc, święta noc…

 

Łaaa! Grudzień 18, 2007

Filed under: Poślubnie — myszaklapsiara @ 2:57 pm

Posprzątać kuchnię, łazienkę, sypialnię, zrobić pranie, ułożyć ubrania w szafach, uporządkować regały, zmienić pościel, upiec ciastka, czyli wesoły plan na dziś ;) . Gdyby tylko doba trwała nieco dłużej… No ale do pracy!

 

Prezenty Grudzień 8, 2007

Filed under: Poślubnie — myszaklapsiara @ 2:57 pm

Do świąt już tylko nieco ponad dwa tygodnie, czas więc skompletować zestaw prezentów świątecznych. Mogłoby się wydawać, że to proste zadanie, ale nie, gdzie tam… Dla mnie okazało się nie lada wyczynem ;) . Jak zwykle problemy zaczęły się przy obmyślaniu prezentu dla męża. Ponieważ mąż mój ostatnio nie napomykał w ogóle o swoich zachciankach/życzeniach/marzeniach, musiałam odkopać w pamięci propozycje, które na jakimś etapie naszej znajomości były dla niego tymi wymarzonymi (swoją drogą takie postępowanie bywa nieraz zgubne, bo małżonek mój bardzo często zmienia zdanie i po kilku godzinach wymarzony prezent już nie jest tym wymarzonym ;) ). Wybór okazał się dosyć prosty, ale zaskoczona zostałam brakiem dostępności prezentu, o którym mowa. W jednym sklepie mogli mi go sprowadzić za 40 dni, w drugim określony był jako “trudno dostępny”, w trzecim cena przekraczała niemal dwukrotnie cenę rynkową. Ale szperałam, szukałam i udało mi się znaleźć pewien sklep, który miał produkt na składzie (rzekomo ;) ), cena też nie straszyła swoją wysokością. I tak sobie czekam. ;) Czekam na przesyłkę i zastanawiam się, czy to oby nie jest konkurs na najbardziej cierpliwego klienta. ;) Mija już 2 tydzień i nic. Ale nie, nie do końca nic ;) . Najpierw prezent pojawił się na liście zamówienia, potem rozpłynął się w wirtualnej otchłani, po interwencji telefonicznej wrócił z powrotem, szkoda tylko, że ze zmienioną datą zamówienia, wczoraj zaś została tylko cena. Dzisiaj sytuacja wygląda najkorzystniej. Prezent jest, ponoć nawet zostanie do mnie wysłany na początku tygodnia. Zobaczymy ;) . Ale jak tak o tym myślę i przypomnę sobie poprzednie święta, to sytuacja była podobna. Zamówiłam dla męża książkę z terminem realizacji 24 h. Jak już kliknęłam magiczny przycisk, co się koszykiem zwie, termin zmienił się na 14 dni. A tu do świąt 5 dni ;) . Udało się jednak, przesyłka dotarła na czas. Mam więc nadzieję, że i w tym roku się uda. Zobaczymy ;)

A!  Pies nam wyrósł, zaczął podnosić nogę :-) ,  z czego oboje z mężem jesteśmy ogromnie dumni. Został też pozbawiony ostatnich swoich mleczaków, które uparcie siedziały i wyjść nie chciały ;) . Nasza kochana biała kulka!

 

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.